powrot do pierwszej strony

geneza
 
rodzaje alkoholi
 
trochę nauki
 
ciekawostki
 
   
 

GENEZA:

  piwnica.jpg (21287 bytes)

     Nigdy nie dowiemy się, kiedy i gdzie człowiek upodobał sobie zmieniony w tajemniczy sposób smak zepsutych napojów i trafił tym samym na ślad fermentacji alkoholowej. Chińska legenda głosi, że wszystko zaczęło się w czasach panowania "żółtego cesarza". Skorupa dyni napełniona sokiem morelowym w niepojęty sposób sprzymierzała się ze słońcem i w cieniu włosów P'an Ku sok zamienił się w napój o właściwościach oszałamiających.
     Mityczny P'an Ku był poetą i stworzył chiński świat pełen smoków, feniksów, jednorożców i żółwi. Gdy umarł jego włosy zamieniły się w rośliny, krew - w rzekę, oddech - w wiatr, a głos stał się grzmotem. Dlaczego więc P'an Ku miałby nie być sprawcą cudownej przemiany substancji?
     Bardziej realistyczne dziejopisarstwo nie zna dowodów na to, że fermentację alkoholową odkryto w starożytnych Chinach. Przypuszczalnie wiele ludów poczyniło podobne doświadczenia, a oszałamiające działanie sfermentowanych płynów przypisywano na ogół wpływom boskim. Wkrótce nieprzypadkowo człowiek pojął związek między czasem, słońcem oraz ciepłem i wykorzystał tę wiedzę ku swojej i bożej chwale.
     W Chinach ofiarowywano duchom sfermentowany napój. Podobnie postępowano w dawnych Indiach, gdzie ofiarny napój sporządzano także ze sfermentowanych soków niektórych roślin. Aztekowie zbierali do łupin owoców sok ściekający z naciętych liści agawy i pozostawili go na słońcu, aby sfermentował. Z kolei wiele ludów afrykańskich nauczyło się sporządzać odurzające napoje z soku różnych gatunków palm zawierających cukier. Natomiast Tatarzy otrzymali napój o nazwie kumys ze sfermentowanego kobylego mleka.
     Z biegiem czasu ludzie coraz usilniej starali się oddzielić od sfermentowanego płynu owego zagadkowego "duch", który powodował stan upojenia. Skonstruowano pierwsze prymitywne alembiki, czyli aparaty do destylacji, jednak otrzymywane w nich płyny nie były dostatecznie "wysokoprocentowe".
     Dopiero Arabowie, rozwijając sztukę ekstrahowania olejków eterycznych z kwiatów i korzeni. udoskonalili aparat do destylacji. Sami zmuszeni byli poprzestać na upajaniu się oszałamiającymi zapachami róż, jaśminów i goździków, a wszelkie alkoholowe tęsknoty mieli nadzieję spełnić w życiu pozagrobowym. Mahomet obiecywał im bowiem po śmierci "strumienie wina", które miały być nagrodą za ziemską abstynencję.
     Sztuka destylacji trafiła do Europy dzięki Maurom i od razu wzbudziła ogromne zainteresowanie. Pierwszy opis destylacji aqua ardens, czyli wody ognistej z wina pochodzi z połowy XII w. i znajduje się w kodeksie mistrza Salernusa. Kataloński mistyk Raimundus Lullus, który był jednocześnie poetą, filozofem i uczonym, w swoich pracach objaśnił metodę destylacji przez potaż.
     W średniowieczu technikę destylacji wzięli w swoje ręce alchemicy, a eliksiry, które powstawały w ich "czarnoksięskich kuchniach" przy okazji poszukiwań tajemnicy produkcji złota bardziej przypominały piekielne mikstury niż agua vitea, czyli "wodę życia".
     Destylat otrzymany z wina, nazywany w niemieckim dokumencie z 1326r. geprandt weyn uważany był za cenne lekarstwo i sprzedawano go tylko w aptekach. W krótkim czasie w Europie destylowano wszystko, co się do tego celu nadawało. Arabskie słowo Al Khul z pewnym opóźnieniem pojawiło się w Europie. W dziele autorstwa A. Libraviuwa "De Alchymia Commutatio" po raz pierwszy objaśniono znaczenie terminu alcool vini. Arabom musiało sie to wydać dziwne, ponieważ słowem Al Khul określali delikatny proszek służący do szminkowania oczu. Zatem Al Khul oznacza coś delikatnego, ulotnego lub wykwintnego.
     Nie bez racji tym arabskim słowem nazywano słodkie, aromatyzowane płatkami róż napoje, które jako likwory pojawiły się na europejskich rynkach już w 1332 r. W tym samym czasie w chłodnej Szkocji z jęczmienia i owsa zaczęto destylować "delikatną" whisky. Z biegiem czasu ludzie nauczyli się otrzymywać coraz delikatniejsze i wykwintniejsze destylaty. W 1461 r. we Francji po raz pierwszy wydestylowano armaniak.
     Do końca XV w. przeważały destylaty z wina i zbóż, jednak w XVI stuleciu popularność zyskały różne rodzaje likierów, z ziół, korzeni lub jak słynna gdańska "Złota woda" - z płatków róży i listków pomarańczy.
     Epoka odkryć geograficznych stanowi wyraźną cenzurę w ciągłym rozwoju produkcji wysokoprocentowych alkoholi. Pod koniec XV w. i na początku XVI w. niespokojni Portugalczycy i Hiszpanie wyruszali w dalekie podróże, aby odkrywać nieznane lądy. Poznawali tam tropikalne owoce i mocne trunki takie jak wino palmowe, wino  ryżowe, czyli sake lub teguilę. Zdumiewające, że wśród tych egzotycznych nowinek, karierę zrobił tylko rum, produkowany w Indiach Zachodnich przez hiszpańskich osadników z cukru trzcinowego. Europejscy producenci pozostali przy tradycyjnych surowcach takich jak: wino, zboża, zioła i owoce. Z wina destylowano koniak, z jęczmienia, żyta lub kukurydzy - genever, z jałowca - gin, z pszenicy lub żyta - wódkę. Francuzi wydestylowali calvados z soku jabłkowego i wzbogacili niezliczoną ilością ziół prastarą recepturę na likier Chartreuse. W Niemczech i w Szwajcarii pędzono wódkę z wiśni i innych rodzimych owoców pestkowych.
     W XVIII w. odkryto ziele piołunu i we Francji pędzono z niego zielony absynt. Natomiast we Włoszech bracia Cinzano opracowali recepturę na swoje wino ziołowe, czyli wermut. Dopiero trzysta lat po wielkich odkryciach geograficznych, egzotyczne trunki dotarły do Europy. Niemiecki lekarz wyprodukował w Wenezueli Curaçao, a pewna francuska rodzina z Anjou udoskonaliła go i zmieniła w Cointreau.
     Niezliczona ilość destylatów i likierów z egzotycznych roślin i owoców, z kawy, kakao, owoców mango, maracui, bananów, meksykańskich chryzantem, kokosów, konwalii, fiołków, róż, ziela angielskiego, wanilii i kwiatów cynamonowca jest znana w Europie dopiero od stu lat. Ta ogromna rozmaitość trunków musiała w końcu wzbudzić chęć mieszania ich ze sobą i uzyskania nowych atrakcyjnych kompozycji smakowych.

   

powrót do góry